Witaj nieznajomy 
Shail logo

Stowarzyszenie Hodowców Alpak i Lam

Zjazd, wykład dra Marka Lipca, PIWet-PIB

autor: Wiesław Gołębiewski

Każdy wykład na Zjeździe, bez wyjątku, był niezwykle nośny. Jest też czas, by odnieść się na spokojnie i bez emocji do artykułu pani dr Krajewskiej i zdecydowanie nadmiernie ostrej oceny z mojej strony, czas też zasygnalizować istniejącą korepondencję z PIWet-PIB.

Wykład dra Marka Lipca był wartością samą w sobie. Bardzo metodyczna i staranna informacja o gruźlicy bydła. Informacja rozszerzona o dane o stanie wiedzy na temat gruźlicy alpak w Polsce. Istotna też była informacja o gruźlicy jako zoonozie. Odbiór tego wykładu, jak wynika z rozmów z kolegami, ale też mój osobisty jest taki, że mamy merytoryczne wsparcie w PIWet-PIB, w osobie dra Marka Lipca.
Przy okazji sprostowanie!
Myślę też, że warto zauważyć, że wykłady na naszych seminariach mają formę panelu dyskusyjnego i padają dane z sali, nie tylko od prelegenta. Informacje z wykładu o gruźlicy pana dra Marka Lipca to ogromna ilość danych o gruźlicy w statystykach. Nikt nie wskazywał tych trędowatych i tych nietrędowatych - po prostu liczby. Przywołany został przez pana Lipca artykuł "Development and Evaluatio of a Seroological Assay for the Diagnosis of Tuberculosis in Alpacas and Llamas" gdzie mowa jest o "infected herds (n=56) w Ameryce Południowej. Z mojej strony padła informacja o liczbach opublikowanych w ramach artykułu "Diagnosis of bovine tuberculosis: review of main techniquea", autorzy: D.F.Ramos, P.E.A. Silva, O.A. Dellagostin, gdzie mowa jest o zainfekowanych stadach bydła w Brazylii ze wskaźnikiem 58,3% w regionach północnych.
Tyle w kwestii sprostowania i doprecyzowania wypowiedzi pana Dawida Palińskiego na forum „alpaka”.

Myślę też, że najrozsądniejsze jest uspokojenie atmosfery. Sam się tu biję w piersi, bo ostrość wypowiedzi czasem jest nadmierna i np. uważam, że skojarzenie przeze mnie nierzetelności danych z publikacji pani dr Krajewskiej z ewentualnymi korzyściami było nie na miejscu i w istocie za te słowa panią Krajewską przepraszam, tym bardziej, że jest pracownikiem PIWet-PIB, na prestiżu którego, każdemu z nas powinno zależeć. O sprostowanie i przeprosiny upomniał się pisemnie dyrektor PIWet-PIB prof. Krzysztof Niemczuk. Słowa te napisałem już dawno, ale dla formaności powtórzyłem.

Oczekuję jednak symetrycznej rzetelności.

Co do samego artykułu, moje wątpliwości dotyczące rzetelności pozostają bez zmian i byłoby miło, gdyby do tych wątpliwości autorka się po prostu odniosła. I chodzi tu nie tylko o liczby przypadków gruźlicy, ale i ich odmiany.
O zadośćuczynienie upomniał się nasz kolega – hodowca z powiatu monieckiego. Został wprawdzie przeproszony przez dyrektora PIWet-PIB w imieniu autorki, jednak jedynym efektem była dyskretna podmiana tekstu na portalu naszych kolegów bez wyjaśnień dotyczących choćby spoligotypów i bez informacji, że tekst został skorygowany. W istocie informacja dotycząca powiatu monieckiego w liczbach była błędna, a kontekst bTB, czy microti, a może pinipedii co najmniej niezrozumiały.
Jak wspomniałem, najlepsze co się zdarzyć mogło i powinno to budowanie relacji zaufania pomiędzy instytucją państwową jaką jest PIWet-PIB, czy GLW, lub Ministerstwo i z pewnością konieczność rzetelnych danych i pracy na rzecz środowiska alpak szeroko pojętego, a nie środowiska któregoś ze stowarzyszeń.
Na pisemną odpowiedź PIWet-PIB czekamy.

Omówienie tematu gruźlicy napiszę za jakiś czas – w dziale „Gruźlica i co dalej”. Chciałbym, by wszyscy koledzy przyjęli pewien pragmatyzm w działaniu. Ogłoszenie lub nieogłoszenie gruźlicy nie świadczy o niczym. Stan bTB w UK w 2009r i 2011 był identyczny, choć w 2011 była oficjalnie epidemia, a w 2009 - nie. Zamiast walki z członkami SHAiL za pomocą kampanii strachu, za pomocą danych niepełnych, lub błędnych, za pomocą wciągania osób spoza środowiska w nikomu niepotrzebne konflikty wystarczy tylko dociekliwość i staranność. Wówczas obudzi się, mam nadzieję, obiektywizm i rzetelność. Każdy może poszukać programów prewencyjnych w Chile, każdy może przeanalizować stan epidemiologiczny w Ameryce Południowej, każdy może przeczytać o obowiązkowych badaniach przy eksporcie i każdy z nas wie, że jest pewien odsetek upadków alpak z Chile i że błędem jest brak praktyki wykonywania badań pośmiertnych.
Stygmatyzowanie kogokolwiek z powodu podjęcia decyzji badań pośmiertnych, lub też wykonywania testów jest i błędem i nieetyczne. Upominamy się o oficjalne obowiązkowe rejestry alpak w Polsce. Tajemnicze zgony znikną i liczby zaczną przemawiać prawdziwie. Osobiście liczę na pełne dane o przypadkach gruźlicy w Polsce z wszystkich alpak padłych. Nie wykluczam, że będzie to bolesna statystyka dotycząca UK, ale nie będzie to domniemanie i padną też liczby dotyczące "chilijek". Sukcesem będzie nie hasło odmieniane przez wszystkie przypadki: "miałam rację",